Slucham chorwackiego oldskul rocka z radia... nawet rozumiem co drugie slowo.. latwo sie dogadac generalnie... jak cos nie halo po angielsku, wtedy myk z polski slowkiem i chorwaci kumaja od razu... najbardziej lubie panow technicznych z uczelni.. takie stare chlopiska z wasiskami... ja im po polskiemu, oni do mnie po chorwacku i czujemy nic porozumienia. Nauczylam sie juz ladnie mowic dziekuje- hvala, dziendobry- dobar dan, dowidzenia- dovidenja, czesc-bok prosze- molim. Przeklinac jeszcze nie umiem, i brzydkich slow tez nie znam, ale wszystko w swoim czasie. Smiejemy sie z pepikami, ze przy uczelni jest krematorium- cosik tam pala zawsze i dym z komina idzie caly dzien. Franta ktory jest na rzezbie mowi, ze tam pala stare rzezby, ale ja nie wierze... W ogole to tu jest finansowy raj... zarlo mam z x-ica za psia kase... wypasiony obiad za 3 zeta jakos, kranowe mozna pic bo jest bez syfu, materialy na uczelni ze free wiekszosc sie dostaje, wiec cala reszta kun, ktore dostaje co miesiac z banku moge przebimbac... Juz widzialam buty, ktore musze miec... no i w koncu trza rakiji sprobowac!!!!!! Tynsknia troszke do polszy....
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
2 komentarze:
Hhehe
Cześć Dziołszka Fajnego masz tego bologa więc ja napewno bede śledziła Twoje podboje. A w jakim ty mieście jesteś?
Pozdrowienia z Londynka Zdroju hihi
Madzia P
Buziaki
elo!!!
Zagrzeb....
Prześlij komentarz