




Impra w Zagrzbskim squocie. Myślałąm, że tam sie mieszka troche bardziej. Zapach jak w psiarni, ale przyznam, ze afterparty było jak Underground z Undergroundu. Tajemne spotkanie dla wybrańców w najgłębszych zakamarkach squotu, do drzwi których mają klucze tylko nieliczni. Home made rakija, stół zawalony rzarciem, (miedzy innymi groszek konserwowy w garnku) ...piknie!!! A wczesniej jakis Teatrzyk. Mały trajler post poniżej. 


Aktywnośc fizyczna, czyli Martyna uciekająca przed latajacym krążkiem. Jeszcze troche praktyki, i zostane najlepszym frisbi playerem w Zagrzebiu, haha. Pozatym kilka ujęc z wczorajszego seprajza, czyli Pudzian & Co. przelotem w Zagrzebiu:D Oprowadziłam ładnie po perełkach miasta, czyli Istarski i Krivi Put. Metą okazał sie akademik- przełom, bo jeszcze nigdy nikogo nie gościłam w pokoju, ze względu na Laurke i jej przyswajanie wiedzy (a tak apropos- Laurka miała w koncu wczoraj egzam na który sie uczyła od tygodni i cos tam oblała zdaje sie... bida:[....Nie widzialoam sie z nią od wieczora, i nie było jej cała noc. Pomyślałam że zdała ładnie, i poszła w tango, a tak naprawde wypłakiwała sie swojej siostrze. Dobrze, że nie studiuje medycyny.) Zdjecie Pudziana przed kompem jest specjalnie dla Dj Opieki. Anka: tak sie twoje chłopisko skupiało podczas waszej konwesacji gadulcowej:D









Nastepnego dnie po zdechłym grillu ustawiłam sie z Horkim. Tańcowanie w Mastersie. Usiłowałam posunąc integracje do przodu, ale tylko mi cisnienie podskoczyło, jak czekałam na cholernych Pepitów 15 minut, mimo ze bylismy ustawieni na konkretna godzine. AAArrrghhhh!!!! Po Mastersie czeski team szczesliwie pocisnał do akademika, a ja z Horkim i Matyasem kontynuowaliśmy wieczór w Krivi Put. Pierwsza fota z lewej to jeszcze Masters, Srodek to tramwaj, a na prawo Horki ala Witkacy. 

Pozatym do Franty przyjechała sioetra ze znajomym. Na szczęscie pojechali juz sobie, bo integracja nie przebiegała pomyślnie. Zrobiliśmy jakiegoś zdechłego grilla nad jeziorem z czeskimi kiełbasami. Ni zle, ni dobrze. Nijak.
Kawałki uliz Zagrzebia, i dla ciekawskich kawałek mojego i Laurki pokoju. Dzis podczas lanczu z Lauką poinformowałam ją, że będziemy musiały zrobic sobie razem zdjęcie- na prośbe mamy. (A pozatym zgubiłam moja x-card co mi daje znizki na jedzenie. Jestem więc teraz na łasce Laurki i Zbyszka.. cieżkie jest zycie bez x-icy... Ja wiedziałam ze ją predzej czy pozniej zgubie. Czekałam tylko na ten momeny, hahaha)