czwartek, 22 maja 2008

SQUOT



Impra w Zagrzbskim squocie. Myślałąm, że tam sie mieszka troche bardziej. Zapach jak w psiarni, ale przyznam, ze afterparty było jak Underground z Undergroundu. Tajemne spotkanie dla wybrańców w najgłębszych zakamarkach squotu, do drzwi których mają klucze tylko nieliczni. Home made rakija, stół zawalony rzarciem, (miedzy innymi groszek konserwowy w garnku) ...piknie!!! A wczesniej jakis Teatrzyk. Mały trajler post poniżej.

Undergroundowy teatr w Zagrzebskim squocie

niedziela, 18 maja 2008

czwartek, 15 maja 2008

Bez tytułu



Zbyszko miał trefne info o jakimś koncercie.. Chorwacki folk, ale nie znalezlismy. Za to był kontakt z przyrodą nad Jeziorem, spiewanie piosnek (wszyscy naraz, każdy w swoim języku), i nocne skoki. 2 chłopa skakało w srodku nocy nad rzeka, i wyjawili nam sekret jak się dostac nielegalnie do środka. Dzis powtórka...????

poniedziałek, 12 maja 2008

RED TUBE STRANGERS










RED TUBE STRANGERS

To tytuł naszej Ceepusowej wystawy. Fernet pod reke, Renata (w koncu mam okazje pokazac wszystkim Renatke:))))), i sesja w Red tube. Obowiązkowe okulary z opener market, i skompletowana ekipa Strangersów. Odbitka. Endżoj......

Syndrom dnia nastepnego.


Drugi dzień cieżkiego weekendu, czyli wycieczka po "perełkach Zagrzebia". Krivi put i Bogaloo. Na zdjeciu widac cieżkie początki, czyli magiczne przejście imprezy w impreze... kryzys.

Sretan Rodżendan Renee

Przemowa Luki, jeden z urodzinowych prezentów, czyli striptizerka, i w tle na ścianie obrazek Stjepana.. Global Warming- żółta smuga na granatowym tle.


Kawałek mojego obrazka prawie ostatniego, i Geburstakowiec Renee (22....:] Powiedziałam, że moge byc jego ciotką) Początek na akademii...

...przenosiny do Purgeraju. Czekanie na zakończenie money counting in petrol station, czyli piknik przy tankszteli


Rewju


Byly przerwy w dostawie nata ostatnio, a pozatym sporo sie dzialo, i nie bardzo bylo kiedy cos powrzucac. Laurka mnie pouscila. Nie ma kota w domu, to myszy harcują. Cos dziewczyne napadło i przed wyjazdem wszystko posprzątała, łącznie z moimi gratami. NIENAWIDZE. Jednak po jej wyjezdzie srodowisko naturalne wrociło do normy. Na zdjęciach połowa pokoju Laurki, i moja połowa, oraz prezent dla Rene w trakcie przygotowań, ale o tym w nastepnym poście. A że to leci przeca od najswiezszego postu, to troche bez sensu. Ale niech zostanie.

wtorek, 6 maja 2008

Frisbi time, plus polisz wizitors

Aktywnośc fizyczna, czyli Martyna uciekająca przed latajacym krążkiem. Jeszcze troche praktyki, i zostane najlepszym frisbi playerem w Zagrzebiu, haha. Pozatym kilka ujęc z wczorajszego seprajza, czyli Pudzian & Co. przelotem w Zagrzebiu:D Oprowadziłam ładnie po perełkach miasta, czyli Istarski i Krivi Put. Metą okazał sie akademik- przełom, bo jeszcze nigdy nikogo nie gościłam w pokoju, ze względu na Laurke i jej przyswajanie wiedzy (a tak apropos- Laurka miała w koncu wczoraj egzam na który sie uczyła od tygodni i cos tam oblała zdaje sie... bida:[....Nie widzialoam sie z nią od wieczora, i nie było jej cała noc. Pomyślałam że zdała ładnie, i poszła w tango, a tak naprawde wypłakiwała sie swojej siostrze. Dobrze, że nie studiuje medycyny.) Zdjecie Pudziana przed kompem jest specjalnie dla Dj Opieki. Anka: tak sie twoje chłopisko skupiało podczas waszej konwesacji gadulcowej:D

Zagreb by night





















Alkoholowy Zagrzeb noca. Plus Zbyszko i machina do czyszczenia ulic.

INTERNASZYNAL MITING

Zlepek doslownie wszystkiego. Chorwaci gadający po polsku, panienka z Węgier wymiatająca po hiszpańsku, Warszawianka i Krakowiak po chorwacku.

sobota, 3 maja 2008

MEDVEDGRAD




Dla niewtajemniczonych- choróbsko mnie zatrzymalo w Zagrzebiu na majówke.. Po 3 dniach lezakowania stwierdzilam, ze starczy i smignełam ze Zbyszkiem w Góry. Plan wycieczki nie został do końca zrealizowany niestety.. wszystko szło dobrze, aż do ostatniego etapu, kiedy to okoazało sie, ze żiczara (czyli kolejka która mielismy wjechac na ostatnim etapie trasy na sam szczyt) nie dziala.. A co za tym idzie- nie wypiliśmy Ożujska na szczycie, które cały czas było obierane za główny cel całej wyprawy..:( Mimo wszystko, chyba za duzo oxydżenu, bo wróciłam tak cholernie dotleniona, ze nic tylko walnac sie w kime.. Na pikczersach Zbyszko przemawiający do maszyny do oglądania widoków, jakieś instalacje-rzezby z Medvedgradu. I Medvedgrad. I cały czas mielismy schize, ze spotkamy Renatke ze znajomymi, bo jak nas sluchy doszly, też sie wybierała. ...Dusza na ramieniu:D