




Impra w Zagrzbskim squocie. Myślałąm, że tam sie mieszka troche bardziej. Zapach jak w psiarni, ale przyznam, ze afterparty było jak Underground z Undergroundu. Tajemne spotkanie dla wybrańców w najgłębszych zakamarkach squotu, do drzwi których mają klucze tylko nieliczni. Home made rakija, stół zawalony rzarciem, (miedzy innymi groszek konserwowy w garnku) ...piknie!!! A wczesniej jakis Teatrzyk. Mały trajler post poniżej. 
