

Pozatym do Franty przyjechała sioetra ze znajomym. Na szczęscie pojechali juz sobie, bo integracja nie przebiegała pomyślnie. Zrobiliśmy jakiegoś zdechłego grilla nad jeziorem z czeskimi kiełbasami. Ni zle, ni dobrze. Nijak.
Kawałki uliz Zagrzebia, i dla ciekawskich kawałek mojego i Laurki pokoju. Dzis podczas lanczu z Lauką poinformowałam ją, że będziemy musiały zrobic sobie razem zdjęcie- na prośbe mamy. (A pozatym zgubiłam moja x-card co mi daje znizki na jedzenie. Jestem więc teraz na łasce Laurki i Zbyszka.. cieżkie jest zycie bez x-icy... Ja wiedziałam ze ją predzej czy pozniej zgubie. Czekałam tylko na ten momeny, hahaha)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz